Polub nas na FB!

Buraczkowe muffiny

czyli słodkie szaleństwo nie dla buraków

W planach obiadowych miała Matka przygotowanie barszczu czerwonego. Jak postanowiła, tak zrobiła. Z roztrzepania swojego pozostawiła jednego buraka zupełnie samotnego. Myślałby kto, że będzie teraz więdnął w lodówce. Ale gdzie tam! Już Matka raz dwa się nim zaopiekowała, umyła jak należy, w mundurku do garnka wrzuciła i do miękkości ugotowała.

- Co robisz Mamo? –zapytała Kurka-podlotka wchodząc do kuchni i widząc studzącego się buraka w pełnym umundurowaniu.

- A zaraz gościa z mundurka obłuskam, zetrę na tarce o drobnych oczkach, wycisnę z niego soki – sok wypijemy, a z buraczka… hmm – zastanowiła się Matka – A z buraczka pyszne buraczkowe muffinki zrobię.

- Poważnie? – szczerze zdziwiła się Kurka-podlotka – I to będzie dobre? – jakoś nie mogła uwierzyć w to, co zobaczyła oczami wyobraźni. No niby babeczka, jak to babeczka. Słodka, puszysta, z posypką. Ale żeby od razu z buraka! – Ty to jak już coś wymyślisz, to wymyślisz – podsumowała.

- Upieczemy, zobaczymy. Burak przecież ze swej natury słodki, więc się nadaje i do babeczek. A ponadto – tu Matka uśmiechnęła się tajemniczo – Skoro buraki mają właściwości odchudzające, bo przecież buraki mają wysoką zawartość błonnika, który jak wiadomo nie ma w sobie równych dla wszystkich zmagających się z wagą, to na pewno będą to muffiny odchudzające!

- Taaa! Na pewno! – jak zwykle z pewną dozą sarkazmu odparła na to Kurka.

Matka tylko się uśmiechnęła, zakasała rękawy i do roboty się zabrała. Przygotowała sobie najpierw:

  • dużego ugotowanego buraka w mundurku – ważył jegomość tak ze 300 g

  • 250 g mąki pszennej

  • 2 jaja

  • 150 ml jogurtu naturalnego

  • 150 g cukru

  • 4 łyżki kakao

  • 80 g margaryny – Matka namiętnie używa margaryny do pieczenia Kasia

  • 100 g gorzkiej czekolady

  • 1 łyżeczkę sody oczyszczonej

  • 1 łyżeczkę proszku do pieczenia.

Gdy miała gotowe składniki, zabrała się do pracy. Mąkę przesiała do miski, dosypała do niej cukier, kakao. Ugotowanego buraka obrała, starła na tarce o drobnych oczkach, odcisnęła sok – sok wypiła (Kurka nie dała się namówić), a buraczki wrzuciła do miski. Czekoladę posiekała na drobne cząstki. Dorzuciła do buraków. Dorzuciła jeszcze jajka, i dolała roztopioną margarynę i jogurt. Na koniec dodała sodę i proszek do pieczenia.

Żadnej kolejności mieszania. Nic takiego! Po prostu wszystko do jednej michy i wymieszała. I to nie mikserem, ale ręcznie drewnianą łychą, aż się wszystkie składniki wymieszały. Ciasto przełożyła do papilotek.

Piekła około 25 minut w piekarniku nagrzanym do 180ºC. Upieczone muffinki pozostawiła Matka do ostygnięcia. Niektóre ostygnięte już muffinki, posypała cukrem pudrem, a niektóre polała białą czekoladą, ozdobiła posypką i udekorowała wisienką.

W całym domu pięknie pachniało. Niby buraczkami, ale jednak bardzo słodko. Co oczywiście nie mogło nie przyciągnąć do kuchni domowych łasuchów i głodomorów. A że akurat w domu tylko Kurka-podlotka była, to natychmiast pojawiła się, stanęła i czeka.

Matka niby nigdy nic, na talerzyk położyła gotowe wypieki – jeden w cukrze, drugi w czekoladzie – i podała Kurce bez słowa komentarza. Kurka niby nieufnym okiem przyglądała się buraczanym wypiekom, ale zapach zrobił swoje. Oczywiście dwie muffiny zniknęły natychmiast, a Kurka zdziwiona rzekła:

- Ależ to pyszne! Tylko buraki nie jedzą takich pysznych buraczanych muffin!

Smacznego!

© 2023 by The Beauty Room. Proudly created with Wix.com

  • Facebook Social Icon
  • Twitter Social Icon
  • Google+ Social Icon
  • YouTube Social  Icon
  • Pinterest Social Icon
  • Instagram Social Icon
This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now