Polub nas na FB!

Pomarańczowe szaleństwo

według zmodyfikowanej receptury Matki-kury

Matka-kura nie chce być tylko taką zwyczajną matką, więc wydziwia i podtyka pod nos swoim pociechom coraz to nowsze wynalazki. Oczywiście nie zawsze własnego pomysłu, ale według własnej, zmodyfikowanej receptury. No i oczywiście receptury niepowtarzalnej, bo z dodatkiem wyjątkowej przyprawy, jaką jest matczyna miłość. Zatem wczoraj zamiast zwyczajnie, bez ceregieli podać dziewczętom szklaneczki z soczkiem, mamunia podała soczek w formie galaretki. A żeby było jeszcze ciekawiej, nie w miseczkach szklanych czy plastikowych, ale naturalnych – wyżłobionych w skórkach pomarańczowych.

Zamienić soczek w galaretkę rzecz prosta. Wystarczy zaopatrzyć się w:

  • 3 dorodne pomarańcze,

  • 2 galaretki pomarańczowe,

  • około ½ litra wody.

No to do dzieła!

Pomarańcze przekroić (w poprzek) na pół. Z połówek wycisnąć sok, najlepiej korzystając z elektrycznego wyciskacza do soków. Ale jak ktoś nie ma elektrycznego, to może być nieelektryczny (szklany lub plastikowy). Przy wyciskaniu uważać należy, aby nie uszkodzić skórki (chociaż na pęknięcia i dziurki jest sposób, o którym napiszę niżej). Z trzech pomarańczy powinno się wycisnąć około ½ litra soku.

Wyciśnięty sok odmierzyć (musimy wiedzieć, ile go nam wyszło) i przelać do garnka. Uzupełnić wodą, tak aby wyszło nam razem 1litra rozcieńczonego soku. Sok zagotować. Gdy nieco ostygnie wsypuje do niego Matka dwie pomarańczowe galaretki i miesza. Gdy galaretka się rozpuści odstawia do ostygnięcia, a tymczasem...

Z pozostałych po wyciskaniu miseczkach pomarańczowych należy wybrać pozostały miąższ i dokładnie oczyścić, tak by została od wewnątrz biała skórka. Matka wywija skórki na drugą stronę i w ten sposób łatwiej jej je oczyszczać. Ale w ten sposób można postępować tylko z takimi miseczkami, które tę skórkę mają dość grubą. Tak jak pisała Matka należy uważać, aby nie uszkodzić skórek.

Gdyby jednak skórka uległa rozcięciu, pęknięciu lub innemu uszkodzeniu, to można ją „załatać”. W tym celu z kromki chleba wybrać należy miąższ i gniesć go do uzyskania takiej gumowej konsystencji. Z tego należy zrobić łatkę i przykleić do skórki w uszkodzonym miejscu. Można ewentualnie podkleić papierową taśmą klejącą, gdyby chlebkowy „plasterek” nie chciał się trzymać (chociaż powinien).

W przygotowane tak miseczki należy wlać galaretkę i odstawić do stężenia.

I cała to filozofia właśnie.

Gdy galaretka stężeje i schłodzi się, to miseczki podzielić należy na trzy cząstki i podawać pociechom, gościom lub samemu zjeść ze smakiem.

Taka bomba witaminowa pełna jest witaminy C, a jak wiadomo witamina C jest przeciwutleniaczem, ułatwia asymilację żelaza, wpływa na syntezę kortykosteroidów oraz niektórych neuroprzekaźników. Utrzymuje prawidłowy stan tkanki łącznej, wzmacnia dziąsła i zęby, zabija bakterie wywołujące próchnicę zębów. Jest niezbędna w syntezie kolagenu. Wzmacnia odporność organizmu na infekcje.

Jak to pięknie wszystko brzmi!

O, i jeszcze stabilizuje psychikę! A że czasy "ciężkie", to o psychikę dbać należy!

Smacznego!

© 2023 by The Beauty Room. Proudly created with Wix.com

  • Facebook Social Icon
  • Twitter Social Icon
  • Google+ Social Icon
  • YouTube Social  Icon
  • Pinterest Social Icon
  • Instagram Social Icon
This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now