Polub nas na FB!

Ostatnio dodane posty

O to, aby mieć czym „oddychać” należy dbać niewątpliwie

Od jakiegoś czasu spanie na ulubionym lewym boczku stało się wręcz nieznośne. Coś między łupaniem, a ćmieniem biegnącym od pachy w kierunku piersi skutecznie spędzało sen z oczu Matki. Ból sam w sobie był jeszcze do zniesienia. Natomiast związana z tym pogoń myśli za rozumem, już nie. Oczywiście, wszystkie scenariusze nocnych tortur zostały dokładnie przemyślane. Ba! Nie tylko. Niemalże diagnozę sama sobie Matka wystawiła.

Niech zgadnę! Nie domyślacie się?! Czarnowidztwo w stopniu zaawansowanym. Rak piersi, jak ta lala!

Diagnoza jednak była tak bardzo rozbieżna od matczynego podejścia do tej właśnie choroby, że aż nie mogła Matka uwierzyć, że sama sobie ją wystawiła. Zgodnie bowiem z przyjętą przez Matkę strategią na choroby wieku starszawego, na liście przypadłości, jakie uznała za możliwe i ewentualne, a i z którymi pogodziła się, nie ma choroby nowotworowej. Raz, ale za to kategorycznie wykreśliła Matka tę chorobę ze spisu schorzeń możliwych, a argumentacja takiej decyzji zawierała się w dwóch zdaniach: NA RAKA NIE UMRĘ! BO TO GŁUPIA POZYCJA! No bo gdzież tak z tyłkiem do góry potem w trumnie leżeć? No, a ponadto wedle zegara śmierci, zgon Matki ma nastąpić w podeszłym wieku lat dziewięćdziesięciu sześciu. Tak Matce internetowy zegar śmierci wskazał! To o przedwczesnej śmierci nie ma mowy! Zatem to nie rak żaden, a nawet jeżeli, to na pewno nie stanie się on przyczyną zejścia Matki.

Pokrzepiona własną życiową mądrością postanowiła jednak Matka bólu nie ignorować. Skoro boli, to musi być coś na rzeczy. A skoro sen z oczu ma Matce to spędzać, to należy działać szybko, bo bezsenność na cerę ma zły wpływ. A cera sprawa ważna! Nie na darmo tyle lat inwestuje Matka w kremy, by teraz to wszystko szlag trafił.

Jak Matka postanowiła, tak zrobiła. Jeden telefon i już się umówiła na badanie. Postanowiła rozpocząć od badania usg. Usg, jak każdy wie, jest nieinwazyjną metodą wykrywania zmian patologicznych w narządach. Wskazaniem do badania usg piersi są zmiany w gruczołach piersiowych. Usg piersi wykonywane jest również jako badanie profilaktyczne u młodych kobiet. No, a że Matka młoda jeszcze kobieta, to nastawiła się na profilaktykę.

No, ale że piątek to był, gdy się na badanie Matka zapisywała, to jeszcze trzeba było sobotę i niedzielę jakoś przetrwać, zwłaszcza, że cały matczyny racjonalizm gdzieś tam umykał w konfrontacji z bólem rzeczywistym. Chociaż w zasadzie cieszyła się Matka, że boli – bo jak powiadają, rak nie boli. Ale, żeby nie siedzieć tak bezczynnie i co by właściwie pytania zadać badającemu, nie pozostawała Matka bezczynna. Przyjaciel Matki - Pan Google zaraz wszystko na temat ewentualnych zmian w piersiach powiedział. Wysłuchała Matka jego dobrych rad i wybrała! Postanowiła, że ma torbiele. Ostatecznie diagnoza nie mogła być mylna, bo po wykonaniu wszelkich niezbędnych badań w warunkach domowych, nie wymacała Matka nic podejrzanego w żadnej partii swego ponętnego biustu. Żadnych guzków, żadnych zgrubień, żadnych zdeformowań. Warto w tym miejscu zaapelować do wszystkich pań, aby profilaktycznie macały się co czas jakiś.

Jak to zrobić? Rzecz bardzo prosta:

Należy stanąć przed lustrem z rękoma opuszczonymi wzdłuż ciała. W takiej pozycji można z łatwością ocenić symetrię piersi, przyjrzeć się im, przyjrzeć się kształtom brodawek lub zauważyć niepokojące zmiany skórne na piersiach i na brodawkach. Gdy już sobie popatrzymy, należy najpierw jedną, a potem drugą rękę unieść i ułożyć za głowę lub na plecach. W takiej pozycji można przejść do badania właściwego.

W celu wykonania badania należy połącz ze sobą trzy środkowe palce, lekko zginając je w stawach. Badanie rozpoczyna się od pach. Przesuwać należy dłoń ku dołowi, aż do dolnej linii biustu, po czym rękę należy z powrotem skierować do góry – zakreślając wzdłuż piersi kształt prostokąta.

Pierś badać należy ruchami kolistymi – centymetr po centymetrze. Ewentualne guzki, zgrubienia lub wyraźnie powiększone węzły chłonne, wyczuć będzie można opuszkami palców.

Wykonać należy przynajmniej trzy takie okrążenia wokół piersi, stopniowo zwiększając ucisk. Pierwsze okrążenie ze słabym uciskiem ma na celu wykrycie zmiany położonej powierzchownie, drugie – z uciskiem umiarkowanym wykrywa guzki w warstwie pośredniej, trzecie – z najmocniejszym uciskiem to szukanie zmian zlokalizowanych najgłębiej, tuż przy ścianie klatki piersiowej. Można też wykonywać ruchy w górę i w dół oraz od zewnątrz do wewnątrz piersi (jak na obrazku). Nic trudnego. Ale nawyk bardzo dobrze w sobie wyrobić, bo wczesne wykrycie zmian w piersiach o charakterze guzkowatym, można skutecznie leczyć. Nawet jeżeli miałby to być nowotwór, to lepiej stanąć oko w oko z typem i go zwyciężyć. Ważne jest ciągłe powtarzanie słów: im wcześniej wykryty nowotwór, tym większa jest szansa jego wyleczenia. Niestety, o chorobie nowotworowej mówi się incydentalnie, przy okazji akcji rozdawania wstążeczek i ulotek kobietom, które powinny przyjść na badania, dzięki którym mogłyby wcześniej zacząć walkę z wrogiem.

Na szczęście w przypadku Matki, tak jak sobie zdiagnozowała, tak ma. Nikt Matce nie powie, że siła ludzkiego umysłu nie jest ogromna! Posiada Matka „w kwadracie górnym zewnętrznym sutka lewego obecne trzy torbiele o średnicy 8 mm, 10 mm i 19 mm oraz dwie torbiele o średnicy 6 mm i 8 mm obecne w sutku prawym, na godzinie 9 i 10”. Matczyne osobiste! Są ponoć efektem włóknienia tkanki biustu, Matka jednak trzyma się wersji, że chodzi o zaburzenia hormonalne. Kto wie, może wcześniejsza menopauza.

Oczywiście dmuchać na zimne Matka nadal zamierza i wybiera się do onkologa, bo jednak boli i mus coś z tym zrobić (ze względu chociażby na cerę!). Niby nic to strasznego, taka cysta, ale zaniedbać też nie wolno. Torbiele w piersiach mają bowiem często charakter łagodnych zmian, które wcale nie muszą się wiązać z interwencją chirurgiczną. Cysty mogą boleć, nawet wówczas, gdy w piersiach nie ma zmian nowotworowych (to tak jak u Matki!). Ale o tym, czy zmiany są łagodne czy nowotworowe, można się dopiero przekonać robiąc badanie ultrasonograficzne piersi (czyli usg, jak to zrobiła Matka) lub mammografię.

Oczywiście zdarza się, że mimo podejrzeń o raka obraz usg lub mammografii wcale nie wykazuje zmian nowotworowych. W takich przypadkach lekarz zleca zwykle biopsję. Polega ona na tym, że cystę nakłuwa się i pobiera wypełniający ją płyn do badania. Sama nie wie Matka, czy nie poprosi, aby profilaktycznie doktor pobrał? Oczywiście ostawia Matka, że zmiany są łagodne, i można je wyleczyć poprzez zastosowanie kuracji hormonalnej. Kij, najwyżej w boczki Matce pójdzie!

Jeżeli jednak, ktoś nie będzie miał tyle szczęścia co Matka, to też jeszcze nie koniec świata! Cysty można likwidować! Wyciąga się strzykawką całą ich zawartość lub usuwa się je z piersi chirurgicznie. Niestety, cholery te mają to do siebie, że mogą się odnowić. Ale Drogie Panie – nie załamujmy rąk. Od dzisiaj macamy cycki regularnie! Bo o to, aby mieć czym „oddychać” dbać należy niewątpliwie!

A co było dalej? Nie taki diabeł straszny, jak go malują !

***

Uwaga! Dane, które przedstawiła Matka mają wyłącznie wartość informacyjną! Nie mogą zastąpić indywidualnej porady lekarskiej.