Polub nas na FB!

Ostatnio dodane posty

Gawęda z Niedźwiedziego Grodu

Dawno, dawno temu, w czasach gdy dziadkowie dziadków naszych dziadków byli malutcy, a kto wie, może i jeszcze wcześniej, przyjaźń między człowiekiem, a niedźwiedziem nikogo nie dziwiła. Chłop pole obrabiał, baba obrządek przy domu robiła, dziatki samopas po polach ganiały, a krajobraz uzupełniał medved – brunatny misiek pojawiający się to tu, to tam. Był częścią tego świata, tak samo jak i ludzie. Ot tak zwyczajnie.

Niedźwiedź obserwował ludzi. A ludzie obserwowali niedźwiedzia. Nie wchodzili sobie w drogę. A mimo, że nie żył razem z ludźmi lecz obok nich, to jednak zaprzyjaźniony był z nimi a oni z nim – bo wychowywała i żywiła ich ta sama ziemia. Tu miał swój dom. Tu odnalazł spokój. Tu było jego miejsce.

Skąd przyszedł? Nie wiadomo. Nie wiadomo też kiedy się zjawił w tej części świata. Nikt nie potrafił odpowiedzieć na te pytanie. Ale i nikt go sobie nie zadawał.

Lata mijały. Ludzie umierali, bo taka jest kolej rzeczy. Rodzili się nowi potomkowie. Niegdyś młodzi stawali się dojrzałymi, dojrzali starymi. Koło życia toczyło się z wolna i w błogim spokoju. Pewno zapytacie gdzie to było? Otóż pośród rozległych dzikich lasów porastających liczne wzniesienia, w czasach przedchrześcijańskich jeszcze, na pograniczu wschodniej i zachodniej Słowiańszczyzny, jedna góra dominowała nad wszystkimi innymi. Nie swoją wielkością jednak jej byt się wyróżniał, lecz wnętrzem.

A wiedzieć wam trzeba, że niewiele podobnych jest gór na naszym globie, jak ta o której prawimy. Takich, których wnętrze zachowało w pamięci nie tylko ryki dinozaurów, ale i następstwo ich zagłady. Tak tak, nim dziadkowie dziadków naszych dziadków postanowili osiedlić się przy tej górze, to wiele wiele wieków wcześniej, których na palcach nie dałoby rady obliczyć, w tym miejscu miast suchego lądu było morze. Morze to istniało przez miliony lat. W morzu tym żyły stworzenia i te duże, i te małe. I jak ludzie miliony lat później, tak i w tamtym czasie stworzenia te przychodziły na świat i umierały. A te stworzenie które żywot zakończyło, spadało na dno morza, tworząc tam mogilniki. Przez miliony lat zwierząt urodziło się dużo, i dużo umarło. Jaka liczebność zwierząt odeszła w tych latach przekonali się ci, którzy w te strony zawędrowali, gdy morze się cofnęło, a natura pozwoliła rozkwitnąć nań bujną roślinnością. Ci, którzy jako pierwsi przybyli w ten region ujrzeli przepiękne cholmy, w których rozkochali się i, mimo że byli ludźmi morza, to postanowili na nich właśnie osiedlić się i pozostać na zawsze.

Pagórów było wiele, ale dziadkom dziadków naszych dziadków w serce zapadła ta jedna góra. Zamieszkali zatem u jej podnóża i wiedli zwyczajne życie. Wieś to była spokojna i nader urodziwa, a wyjątkowości jej nadawał właśnie jej dziki mieszkaniec oraz to, że samo wnętrze góry wypełniała biała jak śnieg skała. Na szczycie góry rosły trzy dęby. I to miejsce właśnie wybrał sobie medved na swoją siedzibę. Tam też wybrał sobie wygodną jaskinię, gdzie wracał, gdy już obszedł terytorium, które uznał za swoje. Tak zresztą jak i terytorium, tak i ludzi sobie przysposobił. Był jednym z nich. Należeli do jednego stada.

Wszystko się zmienia. Zmieniają się pory roku. Zmienia się otaczająca przyroda. Zmieniają się ludzie. Wszystko. Taka jest natura istnienia. Ale zmiany, które zachodzą na wyciągnięcie ręki są nieuchwytne i oczywiste. Zmieniał się też medved. A w zasadzie jego futro. Gdy był młodym miśkiem jego sierść była brunatna. Wraz z upływem czasu, sierść szarzała, by w końcu nabrać pięknej białej barwy. Jednak człowiek, żyjąc tak blisko niedźwiedzia, w zmianach tych nie widział niczego wyjątkowego. Pogłębiało natomiast się jego przekonanie o bliskim związku z niedźwiedziem. Bo czyż u ludzi, gdy sędziwy wiek osiągną, skroń nie pokrywa srebro, które wprzódy miało inne zabarwienie? Dlaczegóż to u niedźwiedzia miałoby być inaczej? Nie byli ludziska świadomi wtenczas, iż zmiana jaka zaszła w niedźwiedziu miała zupełnie inną naturę.

Pewnie zastanawiacie się o czym mowa? Otóż niedźwiedź, czując przez skórę, w zimie zimno, zaś w lecie gorąco, przygotował sobie legowisko, w którym mógłby spocząć po trudach dnia. A że zimy w tamtym okresie były srogie, a lata upalne, to gawrę umościł sobie w jednej z jaskiń. Tę między trzema dębami na szczycie cholma upodobał sobie najbardziej. W zimie chroniła go przed mrozem. zaś latem dawała przyjemny chłód. Ściany tej jaskini, jako że całą górkę wypełniała biała jak śnieg skała, były zrobione właśnie z tej substancji. A że substancja była miękka i aksamitna, to za każdym razem gdy medved otarł się o nią, na sierści pozostawiała biały pudrowy osad. Medved mieszkał w tej jaskini długie lata, a wraz z ich przemijaniem pył coraz głębiej wbijał się w futro. Tą pudrową powłokę właśnie ludzie wiązali z leciwością swego pobratymca. Na ogół więc, między trzema dębami widywano białego niedźwiedzia. Tam było jego siedlisko.

***

Mieszkańcy grodu powoli przyzwyczaili się do tego osobliwego sąsiada. Początkowo z obawą, później z respektem i szacunkiem traktowali sąsiedztwo olbrzymiego dzikiego zwierza. Obok zbudowano chram, gdzie oddawano cześć pogańskim bogom a młode kapłanki strzegły wiecznego świętego ognia. Pewnego razu niespodziewanie na mieszkańców tej spokojnej krainy napadli dzicy najeźdźcy. Spalili osiedle i chcieli zdobyć święty ogień.

Gdy obrońcy ulegli już przewadze wroga, nagle, jakby z ziemi wyrósł biały niedźwiedź, który rozgromił napastników. Zmęczony walką stanął na chwilę pomiędzy trzema dębami, a zachodzące słońce dziękczynnie malowało złotem drzewa, zwierzę i przestrzeń. Od tego czasu biały niedźwiedź pomiędzy trzema dębami stał się znakiem wyróżniającym i to miejsce, i owe plemię.

***

Od nazwy „cholm” miejsce, w którym mieszkał wraz z ludźmi niedźwiedź, nazwano Chełmem, zaś góra, gdzie swoje legowisko miał medved, otrzymała miano Góry Chełmskiej. I chociaż nie ma już wśród nas prawdziwego białego medveda, to przechadzając się ulicami naszego miasta można natknąć się na białe, wykute w białej skale niedźwiedzie. To taki nasz lokalny hołd dla bohatera, dzięki któremu ocalała nasza kraina.

Dzisiaj, czyli 2 lutego obchodzimy Dzień Niedźwiedzia - między innymi dlatego pojawił się ten wpis.

***

Dla dawnych mieszkańców Europy, Niedźwiedź był zwierzęciem magicznym - o czym zresztą świadczy historia chełmskiego niedźwiedzia. Uosabiał nie tylko siłę. Wierzono, że jest to zwierzę, które rządzi czasem i następstwem pór roku. Rytm życia Niedźwiedzia wyznaczał więc pory roku. Kiedy zapadała zima, Niedźwiedzie zaszywały się w swoich kryjówkach i schodziły w głąb Ziemi. Symbolizowało to zejście do prabytu – miejsca ciemnego, nieznanego i stamtąd misie czuwały nad upływającym czasem.

Około połowy zimy, przeczuwając nadchodzące zmiany w przyrodzie, Niedźwiedzie obracały się w swoich norach na drugi bok. Działo się to 2 lutego lub w okolicach tego dnia, bo dawne kalendarze nie były aż tak dokładne. Ten właśnie dzień został ustanowiony Niedźwiedzim Świętem lub Dniem Niedźwiedzia.

Dzień niedźwiedzia przez naszych przodków celebrowany był hucznie, chociaż nie zawsze i nie dla wszystkich przyjemnie. Bywało, że mężczyźni przebrani w skóry i w maskach niedźwiedzich napadali na wioski i gwałcili kobiety. Dlatego w średniowieczu Kościół zlikwidował to pogańskie święto, ustanawiając w tym samym dniu uroczystość Matki Boskiej Gromnicznej, która strzegła przed dzikimi zwierzętami.

***

Warto odwiedzić Chełm, nie tylko po to, aby zobaczyć osobliwości naszego miasta. Ale zwłaszcza, po to aby odwiedzić medveda. No i Matkę-kurę, która mieszka z Cipciakami właśnie w Chełmie.

Bez obawy - w dniu niedźwiedziego święta nikt za nikim nie biega w przebraniu burego misia! Za to można zobaczyć kredowe niedźwiedzie oraz odwiedzić podziemia kredowe, w których aktualnie mieszka Duch Bieluch - czyli najprawdziwszy duch medveda.

© 2023 by The Beauty Room. Proudly created with Wix.com

  • Facebook Social Icon
  • Twitter Social Icon
  • Google+ Social Icon
  • YouTube Social  Icon
  • Pinterest Social Icon
  • Instagram Social Icon
This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now